wtorek, 12 września 2017

OBUDŹ SIĘ Z ORIGINS! | GINZING SPF 40, ENERGY-BOOSTING TINTED MOISTURIZER. | IDEALNY KREM KOLORYZUJĄCY NIE TYLKO NA LATO. CO W NIM LUBIĘ?




Tym razem chcę Wam opowiedzieć o moim absolutnym hicie wakacji, jakim jest krem koloryzujący marki Origins, Energy-Boosting z linii Ginzing. Co nieco zdradziłam już przy okazji ulubieńców, ale dzisiaj oddaję w Wasze ręce jego rozbudowaną recenzję. A za co go tak polubiłam zdradzam w dalszej części wpisu. 


Już możecie się domyślić, że moja opinia na temat tego kremu będzie pozytywna i znajdziecie tu pieśni pochwalne. 😊 Na wstępie wspomnę tylko, że jestem oczarowana tym kremem odkąd tylko zobaczyłam go w akcji na Instastory Zuzi z @lamakeupebella To co ten krem robi z twarzą to bajka. Od razu zapragnęłam sama przekonać się o jego cudownych właściwościach i w niedługim czasie stałam się jego posiadaczką. Na szczęście kupiłam go w niemieckim Douglasie bez większych trudności. W polskiej Sephorze wyprzedał się w tempie ekspresowym i już stał się bestsellerem perfumerii. A teraz spieszę z wyjaśnieniem, dlaczego mnie to nie dziwi.

O MARCE ORIGINS SŁÓW KILKA:  


Marka Origins swoje początki ma w końcówce lat osiemdziesiątych. Jej założyciel, William P. Lauder, chciał wykorzystać moc roślin i przy ich pomocy stworzyć świetne kosmetyki o wysokiej jakości. Marka czerpie z natury i jako jedna z pierwszych zaangażowała się w ochronę środowiska. Pomaga jednocześnie chronić ekosystem sadząc drzewa, w ten sposób oddając naturze przynajmniej część tego, co stosuje w swoich wyrobach. Od czasu powstania marki Origins jej założyciele posadzili ponad 500 tysięcy drzew na całym świecie. A wysokiej jakości preparaty kosmetyczne dbają o piękną i czystą skórę, zapewniając jednocześnie prawidłowe nawilżenie. Naturalne kosmetyki do twarzy, ciała i włosów produkowane są w zgodzie z naturą i są bardzo delikatne. Produkty pozbawione są m.in. parabenów, ftalanów, glikolu propylenowego, oleju mineralnego, PABA, wazeliny, parafiny, DEA, czy składników pochodzenia zwierzęcego (za wyjątkiem miodu i wosku pszczelego).

OPIS PRODUCENTA:  


Krem koloryzujący, który nawilża i dodaje energii. Połączenie perfekcji i ochrony w jednym prostym kroku. 

Zmysłowe odkrycie:

- Mocno odżywczy krem o bogatej konsystencji, który rozświetla skórę, intensywnie nawilża i pozostawia ją jedwabiście gładką dzięki olejowi z nasion kawy i masłu Cupuaçu.

- Zwiększa nawilżenie skóry dzięki kiełkom pszenicy i jęczmienia.

- Chroni skórę przed promieniami słonecznymi dzięki połączeniu filtrów chemicznych i mineralnych, które dają szerokie spektrum ochrony SPF w lekkiej beztłuszczowej formule. 

- Zapewnia delikatną koloryzację skóry dzięki technologii pigmentów mineralnych.

- Odświeża i pobudza zmysły dzięki kompozycji olejków eterycznych z grejpfruta, cytryny i mięty zielonej.
Jak używać ?
Nakładaj rano na oczyszczoną skórę.

SKŁAD:  


Water\aqua, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Butylene Glycol, Titanium Dioxide, Cetyl Alcohol, Zinc Oxide (nano), Neopentyl Glycol Diheptanoate, C12-15 Alkyl Benzoate, Dimethicone, Laureth-4,octocrylene, Ethylhexyl Salicylate, Polyethylene, peg-100 stearate, Hydrogenated Lecithin, Citrus Limon (Lemon) Peel Oil, Citrus Grandis(Grapefruit) Peel Oil, Menthaviridis (Spearmint) Leaf Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Limonene, Linalool, Citral, Garcinia Mangostana Peel Extract, Panax Ginseng (Ginseng) Root Extract, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Wax, castanea sativa (chesnut) seed extract, Psidium Guajava (Guava) Fruit Extract, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Water, Luminaria, Saccharina Extract, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Adenosine Phosphate, Pantethine, Creatine, Hordeum Vulgare (Barley) Extract\extrait D’Orge, Folic Acid, Tourmaline, Cordyceps Sinensis Extract, Ethylhexylglycerin, Acetyl Carnitine Hel, Caffeine, Rhodochrosite, Sodium Hyaluronate, Isopropyl Myristate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Trehalose, Polyglyceryl-3 Beeswax, pvp/hexadecane copolymer, Squalance, Capryly Glycol, Tocopheryl, Acetate, Yeast Extract\faex\extrait De Levure, Isostearic Acid, Polymethyl Methacrylate, Silylate, Polyhydroxystearic Acid, Magnesium Ascorbyl Phosphate, Nylon-12, Xanthan Gum, Hexylene, Glycol, Polysorbate 60, Silica, BHT, Phenoxyethanol, Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499), Titanium Dioxide (Ci 77891).

OPAKOWANIE I ZAPACH:  


Krem dostajemy zapakowany w papierowy kartonik, gdzie znajdują się wszelkie informacje na jego temat (opis, zasady stosowania, skład, data produkcji itp). On sam znajduje się w wygodnej tubce zamykanej na zatrzask o pojemności 50 ml. Tubka stoi na zamknięciu, co ułatwia spływanie produktu i pozwala kontrolować ilość wydobywanego kremu. Wizualnie ładne, minimalistyczne opakowanie, które ma kolor optymistycznej i energetyzującej pomarańczy. Po środku znajduje się niewielka biała ramka z logiem marki (śliczne drzewka) i nazwą produktu. Zatrzask opakowania także jest tutaj koloru białego. Ogromnym plusem kremu jest jego obłędny zapach. Ma niesamowity aromat grejpfruta, cytryny i mięty! Ta mieszanka zapachowa daje wielkiego kopa energetyzującego, rozbudza i pobudza do działania. Po prostu coś pięknego.

KONSYSTENCJA I DZIAŁANIE:  


Krem ma gęstą, nieco beżową konsystencję z drobinkami, ale jest mega lekki. Nie jest odczuwalny na skórze, dość szybko się wchłania. Najpierw na skórze wydaje się biały, ale w miarę jak go wcieramy, zawarte w nim mikrokapsułki uwalniają kolor i stopniowo dostosowuje się on do naszego kolorytu skóry. I muszę przyznać, że bardzo ładnie wyrównuje jej kolor. Na początku ma on lekko pomarańczowe przebicie, ale bladziochy nie muszą się obawiać maski na twarzy, ponieważ po chwili ten niepożądany odcień zanika. Sama mam bardzo jasną karnację i u mnie krem zdaje egzamin. Jednak dla pewności doradzam wziąć próbkę kremu i sprawdzić, jak zachowa się na danej cerze. Słyszałam opinie, że nie jest odpowiedni dla cery tłustej, ponieważ pozostawia połyskującą poświatę. Sama mam problem z przetłuszczaniem cery w strefie T, ale wystarczy tylko przypudrować twarz, by nie świecić się jak bombka. Możecie to zobaczyć na poniższym kolażu.


Po: Twarz przypudrowana jedynie pudrem ryżowym marki Lovely - White Chocolate.


Rozświetlenie pozostaje delikatne i sprawia, że twarz wygląda zdrowiej. Skóra po aplikacji kremu staje się przyjemnie miękka, gładziutka i fajnie nawilżona. To intensywne odżywienie i nawilżenie zawdzięczamy wielu dobroczynnym olejką zawartym w składzie. Możemy zauważyć dużo, naprawdę dużo naturalnych składników i ekstraktów oraz olejki eteryczne, które nadają mu orzeźwiający, wakacyjny wręcz zapach. Krem przede wszystkim chroni naszą skórę przed promieniami słonecznymi, ponieważ ma SPF aż 40! Za co należą się ogromne brawa dla marki. Nie wiem, jak Wy, ale ja w lato ograniczam makijaż do minimum, więc ten krem to dla mnie wielka wygoda i komfort podczas upalnych dni. Nie dość, że zastępuje krem z filtrem to jeszcze idealnie sprawdza się w roli podkładu. Nie jest to jednak krem, który zatuszuje nasze przebarwienia. Zapewnia jedynie delikatne krycie, wręcz minimalne, ponieważ wyłącznie lekko koloryzuje skórę. Wszelkie przebarwienia jak były, tak są widoczne, ale nie można oczekiwać, że krem koloryzujący zachowa się jak typowy podkład. Jeśli macie coś do ukrycia wystarczy sięgnąć po korektor, przypudrować potem twarz i voilà, gotowe!

WYDAJNOŚĆ:  


Bardzo dobra. Krem stosuję prawie codziennie od przeszło miesiąca i nie zużyłam nawet połowy opakowania. W takim wypadku krem wystarczy spokojnie na kilka miesięcy stosowania. Wszystko zależy od ilości, jaką będziecie nakładać na twarz.

CENA I DOSTĘPNOŚĆ:  


Marka Origins jest dostępna w Polsce w salonach Origins oraz w Perfumerii Sephora. Krem koloryzujący kosztuje tam 129 zł. W Niemczech z kolei do dostania w Douglasie w cenie 31,99 €.

DATA WAŻNOŚCI:  


Na zużycie produktu po otwarciu mamy 24 miesiące. Także spokojnie wystarczy na dwa letnie sezony, jeśli chcecie używać go wyłącznie latem.

PODSUMOWANIE:  


Zalety:

- naturalny skład m.in. zawiera olej z nasion kawy, masło Cupuaçu, kiełki pszenicy i jęczmienia, olejki eteryczne,
- wysoki filtr SPF 40 chroniący przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym,
- intensywnie odżywia i nawilża skórę twarzy,
- wyrównuje koloryt skóry i dostosowuje się do jego naturalnego odcienia,
- wygładza skórę, 
- pięknie rozświetla,
- nadaje się jako baza pod makijaż,
nadaje się do samodzielnego stosowania, może zastąpić podkład, o ile nie zależy Wam na mocnym kryciu,
- przepiękny, pobudzający zapach,
- wydajność.

Neutralne:

- nie jest to kosmetyk kryjący niedoskonałości,
- cena.

MOJA OPINIA:  


Jestem bardzo zadowolona z tego kremu i ogromnie cieszę się, że natrafiłam na niego w czeluściach Social Mediów. Wcześniej nie miałam do czynienia z marką Origins, więc tym bardziej cieszę się, że mogłam ją odrobinę poznać. I to poznać od tej pozytywnej strony, stąd wiem, że w niedalekiej przyszłości skorzystam z ich oferty i mam nadzieję, że potestuję inne ich produkty. Ale wracając do kremu koloryzującego to jest on moim hitem. Mogę nawet posunąć się do stwierdzenia, że to mój hit, odkrycie 2017 roku. To doskonały wybór na lato, ale i nie tylko. Wszystko zależy od tego, czy stawiasz na mocne krycie. Jeśli nie masz większych problemów z cerą, albo nie masz obiekcji przed pokazaniem światu gorszej kondycji skóry to spokojnie może zastąpić podkład. W mojej ocenie nada się do każdego typu i kolorytu cery, ponieważ fajnie się dostosowuje do naturalnego jej odcienia, zapewniając delikatną koloryzację. Z całą pewnością jego zaletą jest dogłębne odżywienie i nawilżenie, ochrona skóry przed czynnikami zewnętrznymi, pobudzający i orzeźwiający zapach oraz wydajność. Nie doszukałam się żadnych wad produktu z wyjątkiem ceny, która mogłaby być odrobinę niższa. Z drugiej jednak strony cena świadczy o wysokiej jakości produktu. Stąd sklasowałam ten czynnik, jako neutralny. I mogę śmiało powiedzieć, że kremik polecam. Tak, serdecznie go Wam polecam. Nie będziecie zawiedzione. 

Znacie ten krem koloryzujący? A może czujecie się nim skuszone? Dajcie znać w komentarzach.


Obserwujcie mnie na Instagramie @fasonati





17 komentarzy:

  1. Ciekawy produkt :) Muszę przyjrzeć się mu bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy krem :)
    http://cravean.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie no, takie działanie to my sobie chwalimy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo zachęcająca recenzja, aż gdy następnym razem będę przechodzić obok sklepu firmowego Origins w galerii, to go nie ominę, tylko zajrzę z ciekawością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że recenzja przypadła Ci do gustu. Zawsze warto wziąć chociaż próbkę i przetestwać na sobie :)

      Usuń
  5. Chyba warto poszukać i wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbować zawsze warto :) Polecam wziąć próbkę kremu w Perfumerii ;)

      Usuń

Uwaga!

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je w komentarzu na blogu pod najnowszym postem lub w komentarzu na Instagramie. Będzie nam łatwiej i przyjemniej przeprowadzić dialog.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie :-)

Pozdrawiam serdecznie,
Natalia

Copyright © 2016 Fasonati by Nati Strokosz , Blogger