czwartek, 31 sierpnia 2017

NOWOŚCI KOSMETYCZNE CZERWCA I LIPCA | PREZENT ROCZNICOWY, NAJLEPSZY EYELINER NA ŚWIECIE, HIT DO STYLIZACJI BRWI, PĘDZLE OD JESSUP I INNE.


Kolejny miesiąc powoli dobiega końca, dlatego przyszła pora na podsumowanie moich mniejszych i większych szaleństw zakupowych ostatnich dwóch miesięcy. Wiem, że bardzo lubicie posty z tej serii. Sama zresztą lubię czytać tego typu wpisy u innych blogerek, bo zawsze podpatrzę coś ciekawego. Jeśli macie tak samo, to zapraszam dalej na kosmetyczny haul zakupowy.


W dużej mierze skupiłam się na realizacji mojej letniej wishlisty i kilka punktów mogę z niej śmiało wykreślić.

Po pierwsze kolejna paleta cieni od Too Faced - Chocolate Bar. Dostałam ją w prezencie od męża z okazji naszej trzeciej rocznicy ślubu. Ta paletka jest równie piękna jak Sweet Peach, ale czekoladka ma bardziej neutralną kolorystykę, która podpasuje wielu kobietą. W końcu jak śpiewa Rynkowski: Dziewczyny lubią brąz!  😊

TOO FACED - SWEET PEACH PALETTE | MOJA OPINIA, SWATCHE I PRZYKŁADOWY MAKIJAŻ.


Przy okazji zamówienia palety cieni w niemieckim Douglasie dorzuciłam jeszcze klej do brokatów z NYXaglitter primer. Naszła mnie ochota na małe eksperymenty w makijażu z pigmentami, dlatego ten klej będzie mi w tym bardzo pomocny. 



Kolejnym produktem na mojej Wishliście był kultowy Tattoo Liner od Kat Von D w odcieniu Trooper. A zamówiłam go w niemieckiej Sephorze, która prosperuje jedynie w wybranych, największych miastach. Zakupy online są możliwe tylko i wyłącznie przez stronę Galerii Kaufhof, gdyż Sephora w DE nie ma jeszcze swojej strony internetowej. A wracając do eyelinera to jestem nim zachwycona! I śmiało mogę powiedzieć, że to najlepszy pisak do kresek jaki kiedykolwiek miałam. Bardzo lubiłam Super Liner Perfect Slim z L'Oreal, ale ten od Kat Von D go po prostu przebił. Jeszcze nigdy tak łatwo nie malowało mi się kresek. Mogę nawet posunąć się do określenia, że ten liner sam je maluje. 😉 



Przy okazji, żeby nie płacić za wysyłkę dobrałam sobie jeszcze dwie maseczki na usta marki własnej Sephora.



Oczywiście przy okazji zakupów w Douglasie i Sephorze nie obyło się bez otrzymania gratisów w postaci próbek perfum.



Z listy mogę już wykreślić chęć posiadania Oryginalnego Beauty Blendera. Kupiłam go stacjonarne w Drogerii Müller i zdecydowałam się wziąć klasyczny, ciemnoróżowy kolor. Jajeczko jest przyjemnie miękkie i miłe w dotyku, ale ma też jakby większe "pory" niż jego tańsze zamienniki. I muszę przyznać, że zaprzyjaźnimy się ze sobą na dłużej. 


Moją kosmetyczkę zasiliły także dwie matowe szminki z L'Oreal z serii Color Riche Matte w odcieniach: 347 Haute Rouge i 633 Moka Chic.


Tak jak zapowiedziałam, następnym podkładem jaki chciałam kupić był Revlon Colorstay. Oczywiście wybrałam ten przeznaczony do cery tłustej w najjaśniejszym kolorze 150. Miałam do wyboru wyłącznie ten z pompką, dlatego nie będę miała porównania z jego poprzednikiem bez pompki, który podobno miał nieco inną formułę. Mam jednak nadzieję, że będę zadowolona z tej wersji podkładu. I na nim zamknę pozycję z mojej wishlisty i przejdę do zakupów nieco mniej planowanych.



Przeglądając Instagram zobaczyłam reklamę internetowej drogerii Pinkpanda.de i okazję do kupna zestawu pędzli marki Jessup. Akurat w tym dniu można je było dostać w promocyjnej cenie 9,99 € zamiast 40 €. Normalnie deal roku. Gdzie za ok. 45 zł dostaniecie zestaw 8, dobrych jakościowo pędzli? Dlatego długo nie zastanawiałam się i złożyłam zamówienie. 



Troszkę się jednak na tej promocji przejechałam, bo zamówienia przyjmują tam tylko od kwoty 10 € i siłą rzeczy byłam zmuszona coś dobrać do zamówienia. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło i tak o to tym sposobem stałam się posiadaczką swojego pierwszego produktu od Golden Rose w życiu - pomadki w kredce Matte Lipstick Crayon o nr 11. 



Jakoś jeszcze w czerwcu zdecydowałam się na zakup palety cieni ze Sleeka z serii I-Divine. Spośród kilku paletek wybrałam wersję Original, w której znajdziecie odcienie zieleni, niebieskiego, różu, fioletu, a nawet miedzi. Daje to duże możliwości w makijażu. A takich kolorów brakowało w mojej kosmetyczne. I muszę przyznać, że jak na paletę za ok. 40 zł to jej jakość jest naprawdę zachwycająca. Cienie są bardzo mocno napigmentowane i utrzymują się na powiekach cały dzień.


W ostatnim czasie przytuliłam też dwa kolory lakierów hybrydowych marki Neonail: Krabi View i Neon Yellow, które możecie zobaczyć w akcji Tutaj klik. Oprócz lakierów zakupiłam jeszcze dwa rapidografy do wykonywania zdobień wraz z tonerami. Teraz pozostaje mi tylko nauka zdobień i pokazanie Wam efektów na blogu. 😉



Doczekałam się także swojego pierwszego kosmetyku marki Benefit. W moje łapki trafił hit do brwi w postaci żelu Gimme Brow. A dorwałam go jako dodatek do gazety. Co prawda jest to miniaturka, ale zawsze mam okazję przetestować ten luksusowy kosmetyk i sprawdzić, czy jest wart swojej ceny w większym rozmiarze.



W Drogerii DM kupiłam letnią limitowaną edycję żeli pod prysznic z Balea, o których już mogłyście poczytać na blogu.


I do koszyka wpadł mi jeszcze krem pod oczy z rollonem także z Balea. Muszę przyznać, że taka forma aplikacji jest bardzo przyjemna, a już szczególnie kiedy krem wyjmujemy prosto z lodówki.



Na sam koniec mam Wam do pokazania swoje skrome łupy z Rossmanna. Skończył się mój żel do mycia twarzy z Mixy, dlatego byłam zmuszona kupić nowy. Tym razem mój wybór padł na jedną z nowości w asortymencie L'Oreal - żel do mycia twarzy na bazie róży i wyciągu z jaśminu. Żałuję tylko, że przeoczyłam opcję butelki z atomizerem. 



Dodatkowo wzięłam jeszcze wodę aloesową także z L'Oreal.



Mam złe doświadczenia z suchymi szamponami, ale nasłuchałam się tyle zachwytów nad produktami Batiste, że postanowiłam jeszcze raz dać im szansę. Nie chciałam ryzykować od razu kupna pełnowymiarowego opakowania, dlatego wzięłam miniaturkę szamponu o wersji zapachowej Cherry.



W szafie Essence w oko wpadła mi jeszcze metaliczna pomadka z edycji limitowanej Metal Shock w niecodziennym odcieniu 01 belladonna, którą możecie zobaczyć na moich ustach w ostatnim wpisie z serii Makeup Menu. 


Kupiłam także czerwoną, wykręcaną konturówkę do ust z Essence 01 Ready for Red i dwie niebieskie kredki do oczu (jaśniejsza z Essence i ciemniejsza z Rival de Loop).


To wszystko dołączyło do moich zbiorów na przełomie czerwca i lipca. Dajcie znać koniecznie, czy któregoś z tych kosmetyków używałyście? I czy o którymś chcecie przeczytać osobny post? 😊

Zapraszam też na mój Instagram @fasonati Tam dzieję się znacznie więcej!



Buziaki 😘, 
Nati 

32 komentarze:

  1. Mam kilka tych kosmetykow np. paletke Sleeka i bardzo ja lubie. Uwazam ze jest o wiele lepsza niz cienie MUR ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mam za dużego porównania, bo z MUR mam tylko jedną paletkę i w sumie podoba mi się na równi ze Sleekiem :)

      Usuń
  2. Ta woda aloesowa loreala wygląda bardzo kusząco. :) Poszalałaś z zakupami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Głównie dlatego ją kupiłam ;)

      Usuń
  3. Czekoladkę bym chciała <3 Za to Revlon się u mnie nie sprawdził :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Revlona póki co jestem zadowolona. Ale zobaczę, jak się sprawdzi przy dłuższym użytkowaniu :)

      Usuń
  4. Same perełki u Ciebie zagościły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że faktycznie okażą się perełkami ;)

      Usuń
  5. Pędzle Jessup mam już ponad 2 lata i są mega, mega i jeszcze raz mega :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super! Na razie jestem z nich zadowolona i mam nadzieję, że będę równie zadowolona po 2 latach ;)

      Usuń
  6. Świetne zakupy, zazdroszczę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tylko nadzieję, że mnie na dłuższą metę nie rozczarują :D
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  7. pomadki są cudowne <3
    Może wspólna obs ? zacznij i daj znać :) marrstyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Mają bardzo ładne kolory :)

      Usuń
  8. Batiste ładnie pachnie ale nie lubię ;D mam tą paletę TF :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknego zapachu nie można mu odmówić. Co do samego produktu, to jeszcze nie będę wydawać opinii :)

      Usuń
  9. Wow! Mnóstwo tego:) Chętnie bym wypróbowała paletkę Too Faced i eyeliner Kat Von D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oba produkty są świetne, więc warto je mieć :)

      Usuń
  10. Baleowych żeli nigdy mało, mam dużo w zapasach :)Reszta nowości kusząca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żele Balea to pewniaki. Wszyskie pięknie pachną, chociaż zależy też jakie zapachy lubisz ;)

      Usuń
  11. Paletka Peach to świetny prezent :D Paletka Sleeka też piękna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Sleek ma całkiem fajne te paletki i są naprawdę świetnej jakości. Pigmentacją nie odstają nawet od tych od Too Faced :)

      Usuń
  12. Żele pod prysznic Balea zawsze mnie kuszą :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. To prawda. Mam tylko nadzieję, że na dłuższą metę wszystkie mi się sprawdzą ;)

      Usuń
  14. Paleta too faced zdecydowanie naj przyciągneła moją uwage :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwi mnie to, bo paletki wyglądają mega kusząco :D

      Usuń
  15. Poluje na te czekoladowe paletki! Muszę sobie wreszcie jedną sprawić! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto mieć chociaż jedną. Gdybym miała wybierać spośród Chocolate Bar i Sweet Peach to wybrałabym jednak brzoskwinkę. Ale wiadomo, co kto lubi w makijażu :)

      Usuń
  16. Paletka jest swietna. U mnie niedlugo otwarcie Sephory, wiec sie jaram ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo to super! Ja niestety mam daleko do Sephory, więc w grę wchodzą jedynie zakupy online :(

      Usuń

Uwaga!

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je w komentarzu na blogu pod najnowszym postem lub w komentarzu na Instagramie. Będzie nam łatwiej i przyjemniej przeprowadzić dialog.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie :-)

Pozdrawiam serdecznie,
Natalia

Copyright © 2016 Fasonati by Nati Strokosz , Blogger