niedziela, 5 marca 2017

ULUBIEŃCY STYCZNIA I LUTEGO: LANCOME, NEONAIL, BIELENDA, MIXA, LOVELY.


Najwyższa pora pokazać Wam moich ulubieńców minionych tygodni. Jeśli jesteście ciekawe, co najbardziej i dlaczego zachwyciło mnie w ostatnim czasie - zapraszam dalej.



Listę ulubieńców tym razem otwierają perfumy. We wpisie dotyczącym nowości listopada pokazywałam Wam, że dostałam dwa zapachy w formie testera. Moje serducho podbił znany zapach Lancome La Vie Est BelleO moim zachwycie świadczy sam fakt, że już niewiele perfumu pozostało w moim 33 ml "flakoniku". Nad czym bardzo ubolewam i wiem, że muszę w najbliższym czasie uzupełnić ten brak. Zapach jest po prostu piękny - słodki, ale odpowiednio wyważony. Kwiatowo - pudrowy, jednocześnie bardzo kobiecy i elegancki. Jest trwały i bardzo długo utrzymuje się na skórze. Zapach polecam każdej z Was, która pragnie poczuć się kobieco, sexy i świeżo.


W prezencie świątecznym dostałam od mojego Gwiazdora wymarzony przeze mnie zestaw startowy do manicure hybrydowego marki NeoNail. Od grudnia zdążyłam zaznajomić się co nieco ze starterem i jestem zachwycona! Zestaw zawiera wszystkie niezbędne akcesoria konieczne zarówno do nałożenia, jak i usunięcia lakieru hybrydowego. Ponadto Hard Base i Hard Top, jeden lakier kolorowy (w moim przypadku klasyczna czerwień Lady Ferrari) oraz oliwkę do skórek. Bardzo podoba mnie się biała lampa LED 9 W - niewielka, leciutka, w kształcie słuchawki telefonu, zajmująca niewiele miejsca. Dzięki swoim mini gabarytą idealnie sprawdza się w podróży. Lampa posiada trzy tryby pracy timera: 30, 60 oraz 90 sekund, które są zapamiętywane przez urządzenie. Moim zdaniem zestaw jest idealnie skomponowany i każda osoba zaczynająca swoją przygodę z hybrydami powinna być zadowolona. Sama jestem podekscytowana za każdym razem, kiedy tworzę sobie nową stylizację pazurków. Kocham lakiery wszelkiej maści, ale hybrydy zdecydowanie podbiły moje serce. Przede wszystkim na uznanie zasługuje trwałość takiego manicure. Mam spokój z odpryskami na ponad dwa tygodnie, więc bardzo długo mogę cieszyć się nienagannym wyglądem swoich paznokci. Nie straszne teraz zmywanie i inne obowiązki domowe, bo wiem, że moje starannie zrobione paznokcie na tym nie ucierpią. Póki co moja kolekcja lakierów jest malutka, ale powoli i systematycznie się powiększa. Czekam właśnie na swoje zamówienie i sześć nowych kolorków. 😉 Od początku roku moje wielkie uznanie zyskała kolekcja hybryd Neonail o nazwie Warming Memories, która składa się z pięknych, subtelnych i bardzo kobiecych pastelowych odcieni. Manicure z wykorzystaniem kolorów Hot Cocoa, Sensual Silence oraz Cuddle Me możecie zobaczyć na blogu TUTAJ i TUTAJ. I nie ukrywam, że z chęcią przygarnęłabym wszystkie kolory lakierów z tej kolekcji. Są po prostu boskie! 

A jeśli chcecie zobaczyć składniki zestawu startowego, o którym mowa, to odsyłam Was bezpośrednio na stronę producenta TUTAJ klik. Dokładnie ten Starter Set jest w moim posiadaniu.


A teraz słów kilka o pielęgnacji. Ostatnio bardzo polubiłam się z serum różanym od Bielendy z nowej linii Rose Care. Serum ma multifazową formułę i jest zamknięte w ładnym, szklanym opakowaniu z pipetą. Co sprawia, że jest wygodne w użyciu i przede wszystkim higieniczne. Stosuję je wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy i szyi. Moim zdaniem nie jest konieczne nakładanie po nim kremu i też go nie stosuję. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. Dobrze nawilża, skóra jest po nim gładsza, przyjemnie miękka i wygląda zdrowiej. Serum nie podrażnia, ani nie zapycha. Jedyne, co mnie w nim drażni to zapach - sztuczny, mający przypominać różę. Ale to taki drobny mankament. Mimo to, jest to produkt godny polecenia.


Moim dużym odkryciem okazała się firma Mixa. To moje pierwsze i na pewno nie ostatnie spotkanie z ich produktami. Bardzo polubiłam się z Kremem nawilżającym przeciw niedoskonałością przeznaczonym dla skóry wrażliwej z tendencją do pojawiania się licznych niemiłych nam kobietom niespodzianek. Krem jest nowością w asortymencie marki. Jego formuła wzbogacona została w cynk, który ma ujednolicić koloryt skóry oraz w matujący Silicate S zapewniający pochłanianie nadmiaru sebum. Krem fantastycznie nawilża moją skórę. Odkąd go używam nie mam problemu z przesuszeniem i uciążliwymi suchymi skórkami na nosie. Faktycznie delikatnie matowi, ale nie mogę powiedzieć, że w pełni utrzymuje w ryzach sebum w strefie T przez cały dzień. Po kilku godzinach lekko zaczynam się świecić. Ale i tak uważam ten fakt za duży plus, bo moja cera jest bardzo kapryśna. Zauważyłam też zmniejszenie niedoskonałości. Moja skóra zaczęła wyglądać na zdrowszą i bardziej promienną. Jedynie ubolewam nad tym, że moja tubka zaczęła już "pierdzieć" i niestety za chwilę ją zdenkuję. A chyba w Niemczech nigdzie produktów Mixy nie znajdę. Muszę zobaczyć jeszcze w aptece. Jeśli jestem w błędzie dajcie koniecznie znać!

Drugim produktem wartym uwagi marki Mixa jest Oczyszczający żel myjący bez mydła dla skóry tłustej, także z niedoskonałościami. Podobnie jak krem w swoim składzie zawiera oczyszczający cynk, który ma trzymać sebum w ryzach. Ma także pH neutralne dla skóry. Jest hipoalergiczny i nie zawiera parabenów. Żel jest delikatny dla skóry, w żaden sposób jej nie podrażnia, ani nie zapycha. Nie powoduje pieczenia ani swędzenia. Fajnie się pieni w kontakcie z wodą i dobrze oczyszcza. Skóra po aplikacji żelu jest przyjemnie odświeżona, bez uczucia ściągnięcia. Żel ma co prawda specyficzny zapach, ale nie jest jakoś bardzo drażniący. Idzie do niego przywyknąć. Poza tym produkt jest bardzo wydajny i w przystępnej cenie.


Jeśli chodzi o kolorówkę to na przestrzeni stycznia i lutego w moim makijażu ust prym wiodły pomadki Lovely K☆ Lips. Kocham je za piękne kolory, matowe wykończenie i trwałość. Na dodatek nie przesuszają moich ust, ani nie podkreślają suchych skórek. Ich dodatkowym atutem są dołączone do nich korespondujące odcienie konturówek. Cały zestaw kosztuje niecałe 20 zł. Szczególnie upodobałam sobie odcień 04 Neutral Beauty (jasny nudziak) i 03 Lovely Lips (brudny róż). A więcej o nich poczytacie TUTAJ i TUTAJ. Koniecznie zajrzyjcie! Mnie kupiły bez reszty i namiętnie je użytkuję. 😉


Ostatnią ulubioną rzeczą jest róż do policzków Lovely, Oh Oh Blusher. Kupiłam go na ostatniej wielkiej promocji (-49%) w Rossmannie, dosłownie za grosze. I od tego czasu bez przerwy go używam. Podoba mnie się jego odcień - przypomina mi nieco różowe złoto z delikatnymi drobinkami, dzięki czemu nie trzeba stosować dodatkowo rozświetlacza. Ale kolor jest tak naprawdę trudny do określenia, bo róż zapewnia tzw. efekt holograficzny - zależnie od kąta podania światła mieni się na złoto, różowo, koralowo i brzoskwiniowo. Kolor jest wielowymiarowy i tym samym niejednoznaczny! Po prostu cudo. Ma on kremową i dosyć mokrą konsystencję, bardzo dobrze się rozprowadza i rozciera. Na policzkach wygląda po prostu obłędnie. Policzki są dzięki niemu ładnie podkreślone i twarz nabiera koloru. Utrzymuje się na skórze cały dzień aż do zmycia makijażu. Nie podoba mnie się jedynie plastikowe opakowanie, które nie jest zbyt solidne i już ścierają się z niego napisy, czego osobiście bardzo nie lubię oraz to, że okropnie pyli w opakowaniu. Niemniej jednak jak za cenę niespełna 10 zł nie powinnam narzekać, bo produkt sam w sobie jest naprawdę świetny.

To tyle z moich ulubieńców, jestem ciekawa co skradło Wasze serce w ostatnich tygodniach.

Koniecznie zajrzyjcie też mój Instagram @fasonati



Buziaki😘, 
Nati 

15 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Jestem z niego mega zadowolona, więc szczerze polecam 😊

      Usuń
  2. K-Lips też uwielbiam, fajne zestawy w dobrej cenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Te pomadki są naprawdę udane, a cena jest przystępna 😉

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Teraz sama dołączyłam do grona ich fanów. 😊

      Usuń
  4. Mam jedną z tych pomadek Lovely, ale dla mnie jest przeciętna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie z kolei jest świetna. Ale wszystko kwestia gustu 😉 Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. nie znam zadnego Twojego ulubienca

    OdpowiedzUsuń
  6. ale wspanialości ;) Znam tylko Bielendę i jestem zauroczona tym serum ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serum jest udane, ale już z olejku do mycia twarzy z tej serii nie jestem zadowolona 😊

      Usuń
  7. Przejrzałam Chyba z 10 Postów na Twoim blogu. ŚWIETNY BLOG! Taki natłok informacji i namalowanych przez zdjęcia historii, że nie wiem pod którym postem odpisać. Stwierdziłam, że tylko Cię pozdrowię i podziękuję 😉


    Jakbyś miała czas to zapraszam rownież do Mnie:
    Tu kliknij :)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga!

Jeśli masz jakieś pytanie, zadaj je w komentarzu na blogu pod najnowszym postem lub w komentarzu na Instagramie. Będzie nam łatwiej i przyjemniej przeprowadzić dialog.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie :-)

Pozdrawiam serdecznie,
Natalia

Copyright © 2016 Fasonati by Nati Strokosz , Blogger